NASA odwołuje lądowanie na Księżycu, aby ćwiczyć parkowanie

0
8

NASA przeszła poważne zmiany. Następna większa misja nie skupia się już na lądowaniu na Księżycu.

Cóż, przynajmniej nie teraz.

NASA właśnie wysłała czteroosobową załogę na misję Artemis III, ale całkowicie porzuciła plan lądowania. Zamiast dotykać powierzchni Księżyca, misja zamienia się w wyszukany pokaz taneczny o wysokiej stawce na orbicie okołoziemskiej.

Potraktuj to jak próbę generalną.

Dowódcą załogi jest Randy Bresnik. Dołączyli do niego Andre Douglas i Frank Rubio. Kwartet uzupełnia Luca Parmitano z Europejskiej Agencji Kosmicznej. Wystrzelenie z przylądka Canaverl zaplanowano nie wcześniej niż w połowie 2027 r., a być może wcześniej.

„Wydaje się, że to początek powrotu naszego narodu w przestrzeń kosmiczną” – mówi Isaacman. W rzeczywistości brzmi to jeszcze bardziej dramatycznie.

Nazwał ją „pierwszą Gwiezdną Flotą Ziemi”.

Co się zmieniło

W lutym sytuacja stała się trudna. Gwałtowna zmiana kierunku w kierownictwie doprowadziła do przybycia Jareda Isaacmana, który chciał uzyskać szybsze wyniki. Stary plan był zbyt uciążliwy, zbyt złożony i, szczerze mówiąc, spóźniony.

Artemis II wykonał swoje zadanie. Zeszłej wiosny okrążyła Księżyc. Załoga sprawdziła ochronę termiczną, systemy nawigacji i systemy podtrzymywania życia statku kosmicznego Orion. Głęboki kosmos wydawał im się całkiem bezpieczny.

Ale teraz sytuacja wygląda inaczej w przypadku Artemis III. Misja stała się bliżej domu.

Rakieta SLS przenosi czterech astronautów na niską orbitę okołoziemską. Tam spotykają się ze swoimi modułami „nośnymi”. Mianowicie z pojazdami lądującymi od SpaceX i Blue Origin. Dokowanie w kosmosie nie jest łatwym zadaniem. I zrobić to z ogromnymi pojazdami użytkowymi obok ciężkiego sprzętu NASA? Jeszcze trudniejsze.

W ramach tej jednej misji wystrzeliwane są trzy rakiety. Na orbicie odbywają się dwa dokowania. Wszystko kończy się jednym rozpryskiem. Czas lotu wynosi około dwóch tygodni.

Problem z eksplozjami

Był pewien problem.

28 maja rakieta New Glenn należąca do Blue Origin eksplodowała podczas testów. Ogromna kula ognia. Platforma startowa została zniszczona. W rzeczywistości jest to najgorszy wypadek rakietowy w historii Stanów Zjednoczonych. Nikt nie zginął, ale sprzęt uległ awarii.

Czy zatem Blue Origin nadal może być częścią tego procesu?

Tak. NASA tak twierdzi. Wykorzystują swoje zasoby inżynieryjne, aby naprawić sytuację. Jeremy Parsons, dyrektor programu, twierdzi, że współpracują ramię w ramię. „Mamy obowiązki, które musimy wypełnić”.

Parsons nie ustępuje. Izaakmana też. Presja jest prawdziwa. Chiny przygotowują się do wkrótce wysłania ludzi na Księżyc. Być może przed nami. Czas ucieka.

Po co komplikować rzeczy?

Można zapytać, po co testować tutaj komercyjne lądowniki, skoro musimy zbudować bazę księżycową?

Ponieważ złożoność zabija programy. Stary plan Artemidy zakładał zbyt wiele na raz. Teraz pozostaje powtórzyć kroki. Uprość diagram. Lataj częściej.

Inżynierowie przeprowadzą wspólne inspekcje układów powietrznych i elektrycznych. Będą testować nowe skafandry kosmiczne. Będą dłużej trzymać astronautów w Orionie, aby poddać systemy podtrzymywania życia testom obciążeniowym. To wszystko jest zbieranie danych przed wielkim skokiem.

Bresnik opowiada o przekazaniu pochodni Reidowi Wisemanowi. Gest olimpijski. Świetny obraz dla zmiany strategii.

Obowiązki związane z lądowaniem przejmie teraz Artemis IV. Data docelowa: 2028, biegun południowy. Następnie pojawi się Artemis V. Ta misja będzie poświęcona budowie bazy. Rutyna. Prawdziwa infrastruktura.

SpaceX i Blue Origin otrzymały instrukcje. Uprość swoje wczesne lądowniki. Wybierz prostsze orbity. Najpierw wyślij loty załogowe. Zanim wsadzisz do niej ludzi, udowodnij, że taksówka działa.

Parmitano dziękuje NASA za jego miejsce w załodze. Nazywa to honorem. Bresnik chce, żeby płomień palił się jaśniej.

Mam wrażenie, że to początek czegoś więcej niż tylko powrót do tego stanu. Ale teraz sprzęt musi tylko przestać eksplodować. Albo przynajmniej pozostań na miejscu podczas dokowania.