Wytrwałość znalazła to. Tylko stos kamieni leżący w marsjańskim pyle.
Jak to się stało?
Może „Percy” przypadkowo je przesunął? Może. Zdjęcie opublikowano 13 maja. Dla łazika jest to Sol 1859 (dzień marsjański). Oznacza to, że od lądowania minęło 1859 marsjańskich dni.
Zdjęcie wykonała Mastcam-Z. Kamery na maszcie wyglądają jak oczy wpatrujące się w czerwonawy teren. Trzy kamienie. Ułożone jeden na drugim. Wygląda jak niechlujna kanapka pośrodku niczego.
Na Ziemi budujemy także kamienne wieże. Nazywa się je nurzykami. Służba Parków Narodowych Stanów Zjednoczonych twierdzi, że niektóre z nich służą jako znaczniki szlaków, inne zaś stanowią po prostu bałagan. Zwykle lepiej jest zdemontować takie konstrukcje. Ale na Marsie nie ma ścieżek. Żadnych turystów. Co więcej, nie ma tu włóczęgów z plecakami zostawiających punkty orientacyjne dla gości, którzy nigdy nie dotrą.
Dlaczego więc kamienie są ułożone w piramidę?
Wiatr jest głównym rzeźbiarzem.
Woda tam płynęła. To jest historia starożytna. A teraz? Tutaj rządzi wiatr. Ciekawość również zaobserwowała podobne zjawiska. Wiatr miażdży skały od setek milionów, a nawet miliardów lat. To, co wygląda na schludny stos, jest najprawdopodobniej pojedynczym kawałkiem skały rozbitym przez erozję. Natura naśladuje porządek.
Nie jest to nawet najdziwniejsze odkrycie dekady. Łaziki marsjańskie znajdują mnóstwo „śmieci”, które wyglądają podejrzanie idealnie. Kule. Pasiaste kamienie. Nawet równomiernie rozmieszczone formacje, które trudno wyjaśnić. Pamiętacie Twarz na Marsie z 1976 roku? Ludzie oszaleli, myśląc, że znaleźli ludzką głowę wyrzeźbioną w zboczu wzgórza. Rozkwitły teorie spiskowe.
Kochamy zagadki. Uwielbiamy „co by było, gdyby…”
Ale prawda jest banalna. I ona jest piękna. Nie było tam żadnego mężczyzny. To tylko geologia. Zrozumienie, jak wiał wiatr, mówi nam o historii planety. Pomaga nam to zrozumieć wewnętrzną strukturę świata bez ludzi.
Kamienie pozostały tam, gdzie spadły. Albo jak erozja je porwała.





















