Jak wynalazki radarowe Martina Ryle’a otworzyły przestrzeń kosmiczną

0
17

Sir Martin Ryle nie tylko patrzył w niebo. Stworzył mapę z precyzją, jaka nie istniała, zanim jego dłonie dotknęły sprzętu. Urodzony w Brighton w 1918 r., zmarł w Cambridge w 1984 r. Jednak pomiędzy tymi datami na zawsze zmienił astronomię.

Przede wszystkim był radioastronomem. Świat jest przyzwyczajony do szukania światła. Ryle szukał sygnałów. Niewidzialne fale. Hałas z kosmosu. Stworzył systemy do ich przechwytywania. Następnie użył tych systemów do zlokalizowania słabych źródeł radiowych z niezwykłą dokładnością.

Przed Ryle’em radioastronomia była nauką niejasną. Wyjaśnił to. Obserwował najdalsze znane wówczas galaktyki. To nie były tylko kropki. Zostały one potwierdzone, zlokalizowane i zbadane. Jego praca pokazała, że ​​Wszechświat jest znacznie większy i bardziej aktywny, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić.

Komunikacja z radarem

To właśnie jest to, co często jest pomijane. Odkrycia Ryle’a nie przyniosły teleskopu w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Pochodzili z II wojny światowej.

W 1939 roku ukończył studia na Uniwersytecie Oksfordzkim, uzyskując dyplom z fizyki. Potem zaczęła się wojna. Wstąpił do Zakładu Badań nad Telekomunikacją. Tam opracował sprzęt radarowy. Nie po to, żeby wykryć bombowce, ale żeby zrozumieć, jak zachowują się fale radarowe.

Po wojnie otrzymał stypendium w Cavendish Laboratory na Uniwersytecie Cambridge. Miał nowe zadanie: zbadać pozaziemskie źródła radiowe. Nie zaczynał od zera. Wykorzystał swoją wiedzę o radarach. Zastosował zasady syntezy radarowej do astronomii.

W rezultacie powstał syntetyzujący system teleskopowy. To nie był tylko jeden gigantyczny talerz. To była tablica. Kilka mniejszych anten pracujących razem. Pozwoliło mu to symulować teleskop wielkości odległości pomiędzy najdalszymi antenami. Rozdzielczość uległa znacznej poprawie. Pojawiły się słabe sygnały. Odległe galaktyki stały się ostre.

Nagroda Nobla za niewidzialne

Uznanie przyszło późno, ale było znaczące. W 1974 roku Ryle i Anthony Hewish otrzymali Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Była to pierwsza Nagroda Nobla przyznana specjalnie za badania astronomiczne. Komisja zaszczyciła nie tylko otwarciem. Uhonorował tę metodę. Sposób widzenia, który nie opierał się na szklanych soczewkach ani prostych lustrach.

Ryle nie tylko obserwował Wszechświat. Nauczył ją mówić wyraźnie.

Jego kariera szybko nabrała tempa. W latach 1948–1959 był wykładowcą uniwersyteckim fizyki. W 1957 r. został dyrektorem Obserwatorium Radioastronomicznego Mallard. W 1959 roku został profesorem radioastronomii. Ten teren był jego.

W 1952 r. został wybrany na członka Towarzystwa Królewskiego. W 1966 r. otrzymał tytuł szlachecki. Nie były to tylko zaszczyty. Było to wyrazem uznania zmiany paradygmatu naukowego. Udowodnił, że fale radiowe są równie cenne jak światło widzialne dla zrozumienia struktur kosmicznych.

Królewski astronom

W 1972 roku zastąpił Sir Richarda Woolleya na stanowisku astronoma królewskiego. Funkcję tę pełnił do 1982 roku. W czasach nowożytnych rola ta ma w dużej mierze charakter ceremonialny, ale w czasach Ryle’a miała znaczenie. Oznaczało to, że był publiczną twarzą brytyjskiej astronomii. Opowiadał się za finansowaniem nauki. Starał się udoskonalać instrumenty.

Był bratankiem Gilberta Ryle’a

Ryle nie zaczynał od pogoni za największymi obiektami we wszechświecie. Jego wczesne prace skupiały się na środowisku lokalnym. Badał fale radiowe pochodzące ze Słońca. Śledził plamy słoneczne. Skierował swoje instrumenty na kilka pobliskich gwiazd. To nie było efektowne. To była praca fundamentalna.

Kierował zespołem radioastronomów na Uniwersytecie w Cambridge w żmudnym procesie mapowania tych sygnałów. W rezultacie powstał Trzeci katalog Cambridge z 1959 r. Ta lista źródeł radiowych nie tylko uporządkowała dane. Dostarczył wskazówek, które bezpośrednio doprowadziły do ​​odkrycia pierwszego obiektu quasi-gwiazdowego, czyli kwazara.

Przełom w syntezie apertury

Mapowanie odległych źródeł radiowych, takich jak kwazary, wymagało nowego sposobu obserwacji. Tradycyjne teleskopy po prostu nie były w stanie rozróżnić szczegółów. Ryle rozwiązał ten problem, stosując technikę znaną dziś jako synteza apertury.

Koncepcja była elegancka w swojej prostocie. Zamiast budować jedną masywną antenę, użył dwóch radioteleskopów. Przesuwając je po szynach i zmieniając odległość między nimi, zbierał dane z różnych punktów widzenia. Gdy dane te trafiły do ​​komputera, większość pracy wykonała matematyka. Rozdzielczość wzrosła dramatycznie.

W połowie lat sześćdziesiątych wcielił tę teorię w życie. Instalacja składała się z dwóch teleskopów na szynach. Przy maksymalnej odległości między nimi wynoszącej 1,6 km (około jednej mili) system działał tak, jakby był pojedynczym teleskopem o średnicy 1,6 km. Jak na tamte czasy był to kolosalny wzrost przejrzystości.

Odkrycie pulsara

Ten instrument o wysokiej rozdzielczości był używany nie tylko do katalogowania odległych kwazarów. Miało to bezpośrednie, lokalne zastosowanie. System posłużył do określenia położenia pierwszego pulsara.

Sam pulsar został odkryty w 1967 roku przez Jocelyn Bell i jej przełożonego Anthony’ego Hewisha z grupy z Uniwersytetu w Cambridge. Odkryli sygnały rytmiczne. Aby jednak dokładnie zrozumieć, skąd pochodzą te sygnały, potrzebne było bardzo precyzyjne mapowanie. Interferometr Ryle’a zapewnił taką dokładność. Wskazał lokalizację, potwierdzając naturę tego dziwnego, tykającego kosmicznego zegara.

Przejście od statycznych katalogów do dynamicznych, syntetycznych obrazów zmieniło wszystko. Pozwoliło to astronomom zobaczyć Wszechświat z klarownością, która wcześniej była niemożliwa. Metoda Ryle’a nie tylko poprawiła jakość obrazu. Stworzył nowy język obserwacji nieba.