Dlaczego galaktyka NGC 4654 wydaje się zniekształcona: Hubble uchwycił galaktykę rozerwaną przez czas

0
8

Spójrz na NGC 4654.

Jest asymetryczny. Zniekształcony. Anomalia kosmiczna uchwycona w wysokiej rozdzielczości.

Kosmiczny Teleskop Hubble’a NASA/ESA nie tylko wykonał zdjęcie; zdobył galaktykę w momencie zderzenia. Nie dosłowne zderzenie, ale proces na tyle gwałtowny, że rozciąga prawa fizyki jak toffi. Ta pośrednia galaktyka spiralna znajduje się w odległości 55 milionów lat świetlnych od nas i znajduje się w gwiazdozbiorze Panny.

I musiała przejść przez piekło.

Jak ciśnienie stagnacyjne pozbawiło galaktykę gazu

NGC 4654 to coś więcej niż tylko ładna twarz. To podręcznikowy przykład „przemocy ekologicznej” w kosmosie. Mianowicie jest on narażony na ciśnienie hamowania (odpędzanie pod ciśnieniem tłoka).

Mechanizm jest następujący: Gromada w Pannie jest gigantyczną supergrupą galaktyk z 2001 roku. Pomiędzy nimi znajduje się gorący, rozrzedzony gaz. Środowisko intraskopowe.

Kiedy galaktyka przemieszcza się przez ten ośrodek z wystarczającą prędkością, „uderza” w gaz niczym dłoń wystająca z okna samochodu. Ale przy prędkościach grawitacyjnych oddalonych o 55 milionów lat świetlnych? To już nie jest ręka, ale raczej buldożer.

„NGC 4654 porusza się z taką prędkością, że zbiera gorący gaz”.

W rezultacie? Ciśnienie ściska przód. Zaciąga gaz z powrotem. Tworzy ogon. Długi, rozciągający się ślad wodoru za galaktyką. Brzeg przedni jest zaokrąglony, gęsty i wyraźny. Przeciwna strona jest chaotyczna. Ślad gazu jest tak długi, że w rzeczywistości wykracza poza kadr tego konkretnego zdjęcia Hubble’a.

Czy była to siła widmowa czy walczące duchy?

Można by pomyśleć, że jedynym powodem jest ciśnienie hamowania.

Ale mylisz się.

Gdyby był to tylko gaz, NGC 4654 rzeczywiście wyglądałaby asymetrycznie. Ale rozmieszczenie gwiazd opowiada mroczniejszą historię. Tuleja spiralna na krawędzi natarcia jest gęsto wypełniona materiałem. Przeciwny rękaw? On umiera z głodu. Pozbawiony.

Kształt ten jest nietypowy dla galaktyk spiralnych. Dlaczego?

Ponieważ NGC 4654 również spotkała się ze swoją sąsiadką. Mianowicie z innym członkiem gromady w Pannie zwanym NGC 4639.

Teraz te dwie galaktyki są daleko od siebie. Ale około 500 milionów lat temu przeleciały obok siebie. Zamknąć. Niebezpiecznie blisko. Przyciąganie grawitacyjne powstałe podczas tego przelotu nie tylko przemieściło gaz; wyrwało to. Z jednej strony. Wszystko.

Ta interakcja pływowa ograniczyła powstawanie gwiazd po stronie bezgazowej. Wyrzeźbiła pustkę, którą dzisiaj widzimy. Widzimy zatem podwójne uderzenie: rozdarcie grawitacyjne, po którym następuje kąpiel gazowa.

Tworzenie się gwiazd trwa (aczkolwiek z trudnościami)

Logika podpowiada, że jeśli galaktyka zostanie pozbawiona gazu – paliwa dla gwiazd – światła powinny zgasnąć.

W większości galaktyk poddanych ciśnieniu stagnacji tempo powstawania gwiazd spada niczym skała. Stają się spokojni. Nudny.

NGC 4654 odmówiła.

Nadal co roku rodzi nowe gwiazdy o masie dwukrotnie większej od masy Słońca. Nie jest to nieistotny wskaźnik. Jest porównywalna z innymi galaktykami tej wielkości. Galaktyka nadal jest głodna.

Te aktywne porody są widoczne w danych. Hubble wykrył czerwoną poświatę. Mianowicie energia w chmurach gazu. A w tych chmurach? Różowe bąbelki. Jasne, jasne gromady, w których nowonarodzone gwiazdy dopiero otwierają oczy.

Można je zobaczyć wzdłuż przedniego ramienia spiralnego. Wokół słabego mostu centralnego. Do samego brzegu dysku.

Galaktyka jest uszkodzona. Jest zniekształcany przez siły niewidoczne gołym okiem, ale zbiorowo potężne, destrukcyjne. A mimo to nadal tworzy gwiazdy.

Dlaczego galaktyki wciąż próbują, skoro wszechświat wciąż je rozdziera?

Być może to po prostu upór. Może to grawitacja. Być może dzieje się tak, że nawet w próżni pomiędzy gromadami materia pragnie stać się czymś innym.

Ogon się rozciąga. Gwiazdy świecą na różowo. Galaktyka nadal się obraca, nierównomiernie, niedoskonale, żywa.