Rzymski Teleskop Kosmiczny Nancy Grace nie będzie tylko patrzył w górę. Obejmie rozległe przestrzenie i jednocześnie obejrzy obiekty z bliska.
Możliwości tej misji definiują dwa główne narzędzia. Instrument szerokiego pola i rzymski koronograf.
Jeden z nich mapuje przestrzeń, drugi poluje na planety.
Mapowanie niewidzialnego wszechświata
Wide Field Instrument (WFI) to szerokokątne oko teleskopu. Obejmuje ogromne połacie nocnego nieba. Jego pole widzenia jest sto razy większe niż pole widzenia teleskopu Hubble’a.
Oznacza to mniej czasu na łączenie obrazów i więcej czasu na obserwację tego, co jest w przestrzeni.
Hubble widzi małe szczegóły, a Roman widzi duży obraz.
WFI pomoże astronomom badać ciemną energię i ciemną materię. Pozwoli nam to prześledzić strukturę Wszechświata na ogromnych odległościach. Można powiedzieć, że jest kartografem niewidzialnych sił kształtujących rzeczywistość.
Polowanie na planety wielkości Jowisza
Następnie koronograf.
Instrument ten blokuje światło odległych gwiazd, odsłaniając słaby blask egzoplanet. W szczególności te, które są wielkości Jowisza.
Bezpośrednia obserwacja wzrokowa jest trudna. Światło gwiazdy przyćmiewa światło planety. Koronograf rozwiązuje ten problem, tworząc sztuczne zaćmienie.
Dzięki niemu możemy zobaczyć planety, których wcześniej nie można było zaobserwować. Nie tylko ich wpływ grawitacyjny, ale także własne światło.
Dlaczego to jest ważne?
Po co dzielić ostrość pomiędzy szerokie marginesy i zbliżenia?
Ponieważ potrzebujemy obu podejść.
Musimy zrozumieć ekspansję Wszechświata. A my potrzebujemy tego, co jest blisko naszego Słońca.
Powieść spełnia jedno i drugie. To nie tylko następca Hubble’a. To jest specjalistyczne narzędzie.
WFI daje nam kontekst. Koronograf zapewnia ścisłą obserwację.
Razem odpowiadają na różne pytania.
Ktoś pyta, jak powstał wszechświat. Inną sprawą jest to, czy jesteśmy sami.
Albo przynajmniej, jak powszechne są planety takie jak Jowisz.
Dane te zmienią nasze rozumienie przestrzeni. Nie tylko z bliska, ale i z daleka.
Być może nigdy nie dowiemy się, czy to wszystko zmieni. Ale to zmieni to, co widzimy.
I tu zaczyna się prawdziwa historia.