Prawdziwy koszt wspinaczki: dlaczego wspinaczka górska to coś więcej niż tylko wędrówka

0
11

Wspinaczka na skromne wzniesienie z utwardzoną ścieżką i kawiarnią na szczycie się nie liczy. To spacery rekreacyjne. Wspinaczka górska jest zupełnie inna. To skupiona, często niebezpieczna wspinaczka na wysokie szczyty górskie, gdzie głównym wrogiem jest sam teren. Atrakcyjność kryje się nie tylko w zdobyciu szczytu, ale w czystej radości z pokonywania niebezpieczeństw, które wymagają szacunku, doświadczenia i ścisłego przestrzegania środków bezpieczeństwa. Dla każdego, kto nie jest odpowiednio przeszkolony, korzystanie z takich zajęć jak łatwe weekendowe hobby to szybka recepta na katastrofę. Pogoda się zmienia. Lód pęka. Wysokość zapiera dech w piersiach. Natury nie obchodzi, czy jesteś zmęczony, czy nie.

Dzikie areny

Czym różni się od piłki nożnej czy tenisa? Tu nie ma sędziego. Nie ma granic narysowanych kredą. Polem działania jest sama góra, która dostarcza wszelkich możliwych wyzwań. Testujesz swoją odwagę, pomysłowość i wytrzymałość fizyczną na tle nieodłącznego, nieustannego ryzyka. To sprawdzian nie tylko siły, ale i przebiegłości.

„Wspinaczka górska to aktywność zespołowa, w której każdy uczestnik wspiera wspólny wynik i jest przez niego wspierany.”

Ta współzależność sprawia, że ​​alpinizm jest sportem głęboko społecznym, paradoksalnie w tak izolowanym środowisku. Polegasz na linie połączonej ze swoim partnerem. Polega na tym, że złapiesz go, gdy upadnie. Sukces grupy jest jedyną rzeczą stojącą między tobą a otchłanią. Dla większości wspinaczy nagrodą nie jest tylko trofeum w postaci „zdobycia” szczytu. To duchowa satysfakcja z pokonywania ludzkich ograniczeń. To kontakt z dziewiczym, majestatycznym pięknem natury, którego nie odtworzy żaden stadion.

Korzenie historyczne

Historia alpinizmu nie jest prostą linią postępu. To wyboista ścieżka eksploracji, tragedii i obsesji.

Od ołtarzy po wspinaczki: narodziny sportu

Na długo zanim wspinaczka skałkowa stała się hobby napędzanym adrenaliną, oznaczała coś więcej niż tylko zdobycie szczytu. Wczesne próby zdobycia szczytów podyktowane były potrzebami duchowymi i praktycznymi. Ludzie chcieli budować ołtarze na zakazanych wysokościach. Chcieli dowiedzieć się, czy duchy naprawdę żyją w chmurach. Inni po prostu chcieli mieć lepszy widok na swoje ziemie lub ziemie sąsiadów. Inni byli naukowcami, którzy chcieli mierzyć pogodę lub badać skały. W epoce przedindustrialnej historia nie odnotowała prawie żadnych przypadków wspinania się ludzi na szczyt wyłącznie dla prestiżu. Zmieniło się to w XVIII wieku. Odkrywcy przyrody – ówczesni naukowcy – zaczęli wyjeżdżać na wyprawy do Alp Europejskich w celu prac terenowych. Region Chamonix we Francji stał się centrum atrakcji. Dlaczego? Z powodu ogromnych lodowców łańcucha Mont Blanc.

Pierwsza nagroda i pierwsze wejście

Współczesne rozumienie alpinizmu jako sportu zaczyna się od jednego człowieka: Horacego-Benedicta de Saussure’a. Był młodym naukowcem z Genewy. W 1760 odwiedził Chamonix. Spojrzał na Mont Blanc. Mierzący 15 771 stóp (4807 metrów) był to najwyższy szczyt w Europie. Postanowił ją podbić. Lub upewnij się, że zrobi to ktoś inny. Za pierwsze wejście ustanowił nagrodę pieniężną. Ale pieniądze nie przenoszą gór od razu. Zajęło to 25 lat.

W 1786 roku nagroda została ostatecznie odebrana. Na górę wspięli się lekarz z Chamonix Michel-Gabriel Paccard i jego tragarz Jacques Balmat. De Saussure nie pozostał długo poza domem. Rok później sam dotarł na szczyt. To była iskra. Do 1850 roku brytyjscy wspinacze zatrudniali przewodników szwajcarskich, włoskich i francuskich, aby jeden po drugim zdobywali wysokie szczyty Szwajcarii. Sport nabierał kształtów.

Tragedia na Matterhornie i era przewodników

Ważnym kamieniem milowym w rozwoju alpinizmu było pierwsze wejście na Matterhorn. Jego wysokość wynosi 14 692 stóp (4478 metrów). Wejście nastąpiło 14 lipca 1865 roku. Wyprawę prowadził angielski artysta Edward Whymper. Wspinaczka została zapamiętana jako wspaniała, ale także tragiczna. To nie było tylko zwycięstwo; to była lekcja ryzyka. Tymczasem Szwajcarzy budowali swoją reputację. Utworzyli grupę przewodników-ekspertów. Ich przywództwo przekształciło alpinizm w szlachetny sport. Pracowali, aby zdobyć szczyt za szczytem w całej Europie Środkowej.

Za Alpami: Globalne Polowanie

Do 1870 roku mapa Alp była w dużej mierze ukończona. Wszystkie główne szczyty zostały zdobyte. Co dalej? Wspinacze zaczęli szukać trudniejszych dróg na zdobytych już szczytach. Po zdobyciu małych alpejskich szczytów oczy skierowały się na zewnątrz. Pod koniec XIX wieku uwaga skupiła się na Andach, Północnych Górach Skalistych, Kaukazie, Afryce i wreszcie Himalajach.

Wyścig o najwyższe punkty na innych kontynentach rozpoczął się na dobre.
Aconcagua (22 831 stóp / 6959 m) w Andach została po raz pierwszy zdobyta w 1897 roku.
Wielki Teton (4197 metrów) w Górach Skalistych został zdobyty w 1898 roku.
– Włoski książę Abruzji dokonał pierwszego wejścia na Górę Świętego Eliasza (5489 metrów) w 1897 r. Szczyt ten znajduje się na granicy Alaski i kanadyjskiego terytorium Jukonu.
– W 1906 roku ten sam książę zdobył Szczyt Margherita (5119 metrów) w paśmie górskim Rwenzori w Afryce Wschodniej.
Góra McKinley (obecnie Denali) na Alasce została zdobyta przez amerykańskiego Hudsona Stooka w 1913 roku. Mierzący 20 310 stóp (6190 metrów) jest najwyższym szczytem w Ameryce Północnej.

Droga była otwarta. Ale ostatni bastion pozostał nietknięty. Minęło pół wieku, zanim Everest został ostatecznie zdobyty.

Umiędzynarodowienie regionu Highlands

Wraz z rozwojem XX wieku alpinizm stał się prawdziwie globalny. Austriacy, Chińczycy, Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy, Hindusi, Włosi, Japończycy i Rosjanie zwrócili swoje oczy na Himalaje. Po I wojnie światowej Brytyjczycy obrali Everest za swój konkretny cel. Nie tylko oni zdobyli wielkie szczyty. Inne kraje poczyniły imponujący postęp w innych obszarach tego pasma górskiego.

Radziecka drużyna wspięła się na Szczyt Stalina (7495 metrów) w Pamirze w 1933 roku. Później przemianowano go na Szczyt Komunizmu, a następnie Szczyt Ismoil Somoni. Niemieckiej drużynie udało się zdobyć szczyt Signolca (22 600 stóp / 6888 m) w 1936 r. Brytyjczycy zdobyli Nanda Devi (25 646 stóp / 7817 m) w tym samym roku. Potem zaczęła się wojna. W latach 1940–1947 londyński magazyn „The Alpine Journal” nie odnotował ani jednego szczytu, na który udało się zdobyć szczyt. Imperatywy II wojny światowej zatrzymały tę wspinaczkę.

Złoty wiek Himalajów

Lata pięćdziesiąte przyniosły serię udanych wspinaczek, które na nowo zdefiniowały ludzkie ograniczenia.
– W czerwcu 1950 roku francuska drużyna zdobyła szczyt Annapurna I (26 545 stóp / 8091 metrów).
– W 1953 roku Niemcy i Austriacy zdobyli Nanga Parbat (26 660 stóp / 8126 metrów).
– Brytyjczycy podbili Kangchenjungę (8586 metrów) w maju 1955 roku.
– Szwajcarzy podbili Lhotse I (27 940 stóp / 8586 metrów) w 1956 roku.

Ale nie chodziło tylko o Himalaje. W lipcu 1954 roku dwóch włoskich wspinaczy zdobyło K2 w paśmie Karakorum. Mierząca 28 251 stóp (8611 metrów) jest drugą najwyższą górą na świecie.

Stojąc na szczycie świata

Everest górował nad wszystkimi tymi osiągnięciami. Brytyjska ekspedycja dowodzona przez pułkownika Johna Hunta była ósmym zespołem w ciągu 30 lat, który podjął próbę zdobycia szczytu. Odbyły się także trzy wyprawy rozpoznawcze. Ale ten przeszedł do historii. 29 maja 1953 roku nowozelandzki pszczelarz Edmund Hillary i tybetański przewodnik Tenzing Norgay stanęli na szczycie świata. Everest ma wysokość 29 035 stóp (8850 metrów). To był punkt kulminacyjny.

Na tym dynamika się nie zatrzymała. Austriacka grupa osiągnęła szczyt Cho Oyu (8201 metrów) w październiku 1954 roku. Będąc na zachód od Everestu, było to znaczące osiągnięcie. W maju 1955 roku francuska grupa sprowadziła wszystkich swoich członków i przewodników Szerpów na szczyt Makalu I (8463 metrów). Kolejny sąsiad Everestu.

Brytyjska wyprawa, która podbiła Kanchenjungę w maju 1955 roku, była prowadzona przez Charlesa Evansa. Był zastępcą przywódcy pierwszej udanej wyprawy na Everest. Kanchenjunga jest często uważana za jedno z najtrudniejszych wyzwań alpinistycznych na świecie. Evans znał cenę sukcesu. Góry stały się niższe, a przynajmniej łatwe szczyty zostały zdobyte. Prawdziwy test dopiero się zaczynał.

W latach sześćdziesiątych reguły gry uległy zmianie. Wspinaczom nie wystarczyło już samo dotarcie na szczyt. Szukali najtrudniejszej drogi do pokonania. Był to powrót do ducha złotej ery alpinizmu, ale z wyższą stawką i bardziej stromymi ścianami.

Weźmy rok 1963. Dwóch Amerykanów podjęło wyzwanie wspinaczki na zachodnią ścianę Everestu. To nie była tylko wspinaczka; to było oświadczenie. Stanowiło to część szerszego ruchu w stronę skomplikowanych tras, które wymykały się prostej logice.

Pionowa skała? Cienki. Niemożliwe? Tym lepiej.

Dzięki nowemu sprzętowi niemożliwe stało się możliwe. Sztuczne podpory i zaawansowane techniki pozwoliły wspinaczom pokonać strome granitowe ściany, które pozostały nietknięte przez wieki. Wyniki były wyniszczające. Wspinaczka trwała dni, a czasem tygodnie.

Wybierz się na El Capitan w Yosemite. W 1970 roku grupa amerykańskich wspinaczy spędziła 27 dni na południowo-wschodniej ścianie. Skała wzniosła się na wysokość 3600 stóp niemal pionowo. Pasmo górskie Sierra Nevada w Ameryce Północnej obserwowało, jak podbijali ten monolit. Nie chodziło o prędkość. Chodziło o wytrzymałość.

Ale sprzęt nie był jedynym czynnikiem. Nastąpiła także zmiana kulturowa. Alpejski styl alpinizmu zyskiwał na popularności wśród wspinaczy pracujących na dużych wysokościach. Pomysł był prosty: iść na luzie. Idź szybko. Żadnych tragarzy. Brak zewnętrznych linii zasilających. Tylko wspinacz, jego minimalny sprzęt i góra.

Ten styl wymagał całkowitej samowystarczalności. Wyeliminowało to bezpieczeństwo baz i stałych lin.

W tym samym czasie stosowanie dodatkowego tlenu na ekstremalnych wysokościach stało się mniej powszechne. Więcej wspinaczy próbowało wspinać się na duże wysokości bez tlenu. To było ryzykowne. To wywołało kontrowersje. Ale stało się to odznaką honorową.

Dlaczego tak się stało?

Ponieważ łatwe ścieżki zostały już wybrane. Na szczytach było tłoczno. Wyzwanie przesunęło się w stronę jakości wspinaczki. Czy było czysto? Czy było szybko? Czy to było szczere?

Góry nie stały się wyższe. Wymagania stały się wyższe. Wspinacze zaczęli postrzegać wspinanie jako występ, a nie po prostu podbój.

Nacisk przesunął się na znajdowanie coraz trudniejszych tras wzdłuż górskiej ściany na szczyt.

Nie chodziło tylko o zdobycie szczytu. Chodziło o to, jak się tam dostałeś. Przez kilka następnych dziesięcioleci ta różnica stała się decydująca dla tego sportu.

Sprzęt stał się lżejszy. Trasy stały się bardziej strome. Butle z tlenem pozostały.

To była inna epoka. Góry nadal stały. Ale ludzie, którzy je podbili, zmienili się.

Rzeczywistość umiejętności w terenie mieszanym

Rozwiejmy mit o mistrzu wszelkiego rodzaju ulg. Oczywiście doświadczony wspinacz musi łączyć umiejętności pieszych wędrówek, wspinaczki skałkowej i technik poruszania się po śniegu i lodzie. Ale w praktyce? Nikt nie jest równie dobry we wszystkich trzech obszarach. Nawet elitarni sportowcy mają słabości. Sekretem nie jest doskonałość. Oraz w znalezieniu właściwej równowagi dla ciała i umysłu.

Wędrówka: podstawa wytrzymałości

Można by pomyśleć, że wędrówki to łatwa część. To jest błędne. To jest podstawa. Bez tego nie można zdobywać gór. Po prostu stoisz u ich stóp.

Najcięższe godziny rzadko są na odcinkach technicznych. Jest to powolne, niespieszne pokonywanie dystansu szlakami dojazdowymi. Godzina za godziną. Krok po kroku. To właśnie ta wytrwała praca stanowi podstawę wszystkiego innego.

Wspinaczka i sprzęt, którym ufasz

Wspinaczka ma swoją własną subkulturę. Często podstaw uczy się na lokalnych skałach, zanim przejdzie się do większych ścian. To tu kształtuje się rytm. Praca zespołowa. Kontrola.

Jest też sprzęt zabezpieczający. Lina. Sztuczne punkty asekuracyjne. Karabińczyk to metalowy pierścień, który zatrzaskuje się na miejscu i umożliwia przeciągnięcie liny. To nie dla urody. Są to czynniki bezpieczeństwa.

Z wyjątkiem wspinaczki po trudnych trasach. Tam lider jest wspierany przez łańcuch punktów asekuracyjnych i karabinków. Wspinasz się, wyznaczasz nowy punkt asekuracyjny i powtarzasz akcję. To powolny, przemyślany taniec.

Punkty bezpieczeństwa: stosować w dawkach

Nie myl punktów asekuracyjnych z chwytami ręcznymi i nożnymi. Jest ich za mało i są zbyt ważni. Używaj ich ostrożnie.

Oto, co dokładnie wkładasz do skały:

  • Klin (klin): Mały metalowy element o specjalnym kształcie. Wkładasz go ręcznie w szczelinę.
  • Python: Metalowa szpilka z oczkiem lub pierścieniem. Wbijasz to.
  • Śruba: Metalowy pręt wbity w wywiercony otwór. Do gwintowanego końca przymocowany jest uchwyt (wieszak).
  • “Przyjaciel” (przyjaciel): Klin z mechanizmem cumowania. Automatycznie dopasowuje się do szerokości pęknięcia.

Każdy ma swój własny cel. Każdy ma swoje miejsce. Ale to są narzędzia, a nie kroki.

Mit o sile ramion we wspinaczce

Większość ludzi uważa, że ​​we wspinaczce najważniejsze są biceps i najszerszy grzbiet. To jest błędne. Dla zdecydowanej większości wspinaczy podstawowymi narzędziami są ręce i stopy, ale nie w taki sposób, jak mogłoby się wydawać. Główną pracę wykonują nogi. Dłonie służą głównie do utrzymywania równowagi.

Potworna siła górnej części ciała jest potrzebna tylko przy poważnych zwisach. Na standardowych trasach ramiona nie ciągną cię po skale. Stoisz. Ciężar ciała znajduje się bezpośrednio nad stopami. Utrzymujesz najbardziej pionową pozycję, która pozwala na tę ulgę. Ta pozycja uwalnia piąty element wspinaczki: oczy.

Jak opanować rytm wspinaczki

Spójrz zanim skoczysz. Uważna obserwacja podczas podnoszenia oszczędza czas. Uniemożliwia Ci to daremne szukanie podnóżków, które nie istnieją.

Wspinacze zwykle utrzymują trzy punkty podparcia na skale. Albo dwie ręce i jedna noga. Albo dwie nogi i jedno ramię. Skakanie po półkach jest niebezpieczne. Eliminują margines bezpieczeństwa. Grasz w ruletkę grawitacyjną.

Wspinaczka rytmiczna może być powolna. Albo szybko. To zależy od złożoności witryny. Opanowanie rytmu jest trudne. Kiedy to zrozumiesz, wyróżni Cię to jako naprawdę utalentowanego wspinacza.

Gdzie ręce faktycznie pracują

Im trudniejsza wspinaczka, tym większy ciężar utrzymują ramiona. Ale technika zmienia się w zależności od terenu.

W kominku – pionowym pniu przypominającym rurę, o kształcie niemal cylindrycznym – dłonie naciskają po przeciwnych stronach, naprzeciw siebie. Na płaskich skałach (płytach) gładkie powierzchnie skał opierają się na nacisku dłoni. Tarcie zapewnia niezbędną przyczepność. Zamiast chwycić się krawędzi, ślizgasz się.

Sztuka pracy z liną

Zejście po stromej skale jest zwykle trudniejsze niż wejście na górę. Dlaczego? Z góry nie widać półek. Istnieje również naturalna niechęć do sięgania w dół i opuszczania rąk nisko podczas zejścia.

Szybkim sposobem na zejście jest zjazd na linie. W tym celu stosuje się linę złożoną na pół. Jeden koniec jest bezpiecznie trzymany lub zabezpieczony. Lina owija się wokół ciała wspinacza. Przechodzi przez jedną rękę. Powoli. Albo szybko. Pozwala to na stopniowe opuszczanie korpusu wzdłuż skalnej ściany.

Praca z liną to delikatna sztuka. Jest tak samo niezbędny na śniegu i lodzie, jak i na skałach. Aby ukończyć sekcję, potrzebujesz wystarczającej ilości liny. Plus wystarczająca długość do zejścia.

Dobry specjalista od liny to cenny atut podczas wspinaczki.

Lina jest liną ratunkową. Wymaga największej troski i szacunku. Tych technik nie da się łatwo nauczyć. Uczy się ich poprzez doświadczenie.

Punkty asekuracyjne i karabinki muszą być zamontowane ostrożnie. Lina powinna być ułożona tak, aby zmaksymalizować bezpieczeństwo. Powinien minimalizować wysiłek podczas wchodzenia i schodzenia. Trzymaj linę z dala od pęknięć, w których mogłaby utknąć. Unikaj miejsc, w których mógłby zaczepić się o półki skalne lub roślinność.

Nigdy nie pozwalaj, aby lina opierała się na szorstkiej skale lub skale o ostrych krawędziach. Pod obciążeniem tarcie może go uszkodzić. Spadające skały mogą go przeciąć.

Kaski zmieniły grę. Kiedyś kontrowersyjne – niektórzy twierdzili, że są niewygodne lub ograniczają widzenie – obecnie stały się powszechne. Zwłaszcza na technicznych wspinaczkach po ścianach skalnych. Jednak nadal musisz uważnie obserwować swoje kroki.

Śnieg nie pozostaje na swoim miejscu. To pierwsza zasada podróży na duże wysokości i dlatego ludzie umierają w górach, które z dołu wydają się całkowicie bezpieczne. Warunki zmieniają się co godzinę. Silne zbocze o świcie może do południa zamienić się w lepką pułapkę pod palącym słońcem. Albo, co gorsza, może zamarznąć i zmienić się w śliski liść śmierci.

Dobrzy wspinacze wiedzą to z pierwszej ręki. Nie tylko patrzą na górę, oni ją „czytają”. Skanują obszar w poszukiwaniu ukrytych pęknięć ukrytych za cienkimi mostami śnieżnymi. Przed wykonaniem pierwszego kroku oceniają zagrożenie lawinowe. Poruszają się po tych zdradliwych strefach, korzystając z zestawu narzędzi, które niewiele zmieniły się przez stulecie, ale nadal są absolutnie niezbędne.

Dlaczego czekany są niezbędne dla równowagi i bezpieczeństwa

W centrum tego zestawu survivalowego znajduje się ** czekan**. To nie tylko laska do wspinaczki na wysokie szczyty. Jest to wielofunkcyjne narzędzie, które służy jako kotwica, sonda i hamulec.

Projekt jest prosty, ale zabójczy. Na jednym końcu znajduje się dłuto i ostrze (adze), na drugim znajduje się kolec. Dzięki niemu:
* Wyrzeźbić stopnie w litym lodzie
* Poczuj glebę pod kątem pustek (pęknięć)
* Trzymaj się stromych zboczy, aby uzyskać bezpośrednią pomoc
* Znajdź równowagę, gdy ziemia odchyla się od ciebie
* Przestaje się ślizgać, jeśli się poślizgniesz

Tak, ostatni punkt nie podlega negocjacjom. Jeśli upadniesz na stromym zboczu, czekan to Twoja jedyna szansa, aby wkopać się w śnieg i zatrzymać grawitację. Służy również do asekuracji linowej, techniki zwanej asekuracją, która chroni resztę drużyny w przypadku upadku.

Szczyty: kolce umożliwiające rozwój

Same buty są bezużyteczne na stromym lodzie. Tutaj na ratunek przychodzą szczyty. Są to zestawy metalowych kolców, które mocuje się do podeszew butów. Wbijają się w powierzchnię, zapewniając przyczepność tam, gdzie gładka skóra nie zapewniałaby przyczepności.

Na wielu zboczach szczyty eliminują konieczność ścinania stopni. Możesz poruszać się szybciej, zużywając mniej energii. Ale na wyjątkowo trudnym terenie nawet szczyty mogą nie wystarczyć. Wtedy do akcji wkraczają kołki lodowe i karabinki. Wbijasz kołki w lód i pozwalasz im zamarznąć, tworząc bezpieczny punkt kotwiczenia liny. To prymitywne, okrutne i skuteczne.

Rytm wznoszenia

Wspinaczka na długie, zaśnieżone stoki jest męcząca. To jest maraton, a nie sprint. Chcesz wolnego, rytmicznego tempa, które możesz utrzymać godzinami. Pośpiech jest błędem. Zmęczenie prowadzi do błędów, a błędy na lodowcu są śmiertelne.

Nie mniej ważne niż technika jest wyznaczanie czasu. Chcesz zacząć wcześnie rano. Dlaczego? Bo wtedy śnieg jest najtwardszy. Gdy wschodzi słońce, ogrzewa powierzchnię. Śnieg mięknie. Mosty nad pęknięciami słabną. Zagrożenie lawinowe wzrasta. Przed podjęciem decyzji należy rozważyć każdy czynnik – długość wspinaczki, pogodę, ciepło słońca, stabilność śniegu. Osąd jest najważniejszym narzędziem, które zabierasz ze sobą.

Kluby podtrzymujące tradycje

Alpinizm to nie tylko sport indywidualny. Jest zorganizowany. Podstawą społeczności są kluby alpinistyczne lub wspinaczkowe. Prawie każdy kraj z poważnymi wspinaczami ma taki klub.

Najstarszym i być może najbardziej szanowanym jest Alpine Club of Great Britain, założony w 1857 roku. Jednak największe skupiska wspinaczy występują w krajach alpejskich, na Wyspach Brytyjskich i w Ameryce Północnej. Te