Niemowlęta potrafią liczyć. Oczywiście nie tak jak w szkole czy podczas zakupów spożywczych, ale dzieci rodzą się z mózgiem gotowym na postrzeganie liczb. To „urządzenie” jest instalowane, zanim jeszcze otworzą oczy.
Udowodnił to Marco Buiatti i jego zespół z Uniwersytetu w Trydencie. Obserwowali dwadzieścia jeden noworodków w wieku od zera do trzech dni. Kruche, ulotne, śpiące przez większość czasu. Badanie ich świadomości jest trudnym zadaniem: otwierają oczy tylko na kilka minut.
„To trudne i powolne, ale rezultaty są tego warte”.
Naukowcy umieścili na maleńkich głowach dzieci nasadki elektroencefalografu, śledząc każdy impuls elektryczny. Kiedy dziecko było czujne, zespół odtworzył nagranie: głos powtarzał sylaby w grupach po cztery lub dwanaście osób. La-la-la-la. Następnie pokazali kropki: cztery lub dwanaście. To, czy ich liczba odpowiadała dźwiękom, czy nie – na tym polegała istota eksperymentu.
Mózg zareagował.
Szczególnie w obszarze ciemieniowo-skroniowym, który jest odpowiedzialny za sortowanie danych sensorycznych. Kiedy liczba kropek odpowiadała dźwiękom, aktywność elektryczna spadała. Nazywa się to tłumieniem powtórzeń. Mózg zdawał się mówić: Wiem to. Przestał marnować energię na już znany sygnał.
Ale co, jeśli kropki nie pasują do sylab? Aktywność neuronowa gwałtownie wzrosła. To była niespodzianka. Adaptacja się załamała. Mózg musiał się ponownie włączyć i przetworzyć informacje.
To odkrycie ma ogromne znaczenie.
Po raz pierwszy udowodniono neuronalny mechanizm wrodzonego zmysłu liczb. Nie potrzebujesz do tego języka. Nie potrzeba kultury. Wystarczy urodzić się człowiekiem.
Brian Butterworth z University College London ujmuje to w ten sposób. Nie brał udziału w badaniu, ale ma doskonałą wiedzę na ten temat. Odbieranie reprezentacji liczbowych z otaczającego świata jest podobne do postrzegania koloru. Nie liczysz zieleni – po prostu ją widzisz. To samo z miską gruszek, to samo z czterema kropkami zamiast dwunastu. To jest „startowy” zestaw narzędzi mózgowych.
Dlaczego potrzebujemy tego przy urodzeniu? Ewolucja.
Pomóż sobie wyobrazić: jednego drapieżnika lub wielu drapieżników. Różnica między życiem a śmiercią. Jedna kiść jagód lub wiele. Jedzenie lub głód. Umiejętność szybkiego rozróżniania ilości pomogła naszym przodkom przetrwać. Ta umiejętność wciąż żyje w naszych genach.
Jest to również ważne dla rozwijania umiejętności matematycznych w przyszłości. Wyczucie liczb w pierwszym roku życia pozwala przewidzieć osiągnięcia matematyczne po latach. Zrozumienie tych rytmów mózgowych od pierwszego dnia życia może pomóc w identyfikacji dzieci zagrożonych dyskalkulią – zaburzeniem uczenia się, w którym po prostu nie można nauczyć się liczb. Być może uda nam się stworzyć wczesny biomarker neuronowy.
Buiatti ma taką nadzieję. To dopiero początek. Właśnie na tym fundamencie zbudowane są podstawy wyższej matematyki.
Zapomnijmy o przekonaniu, że w sprawach matematyki jesteśmy czystą kartką. Przychodzimy na ten świat już przygotowani.
Notatka dodatkowa
Trwa także konkurs. Bobby Seagull kontra Tom Crawford. Gwiazda telewizyjna kontra matematyk z Oxbridge. Walczą w trzech rundach: sportowej, historycznej i gier wideo. Kto ma najciekawsze historie matematyczne?
Kara. Pokemony. Metaświat. Głosujemy.
Brzmi zabawnie? Może. Wróćmy jednak do dzieci. Ich mózgi teraz ciężko pracują. Analizują świat na jednostki liczące. Zanim powiesz. Zanim się czołgasz.
Wiedzą już, że jest różnica między czterema a dwunastoma.
Chyba powinniśmy na to zwrócić uwagę.





















