Późne kolacje i nieprzespane noce: bezpośrednia droga do zaburzeń metabolicznych

0
18

Późno idziesz spać? Najprawdopodobniej jesz też o niewłaściwej porze.

Nowe badania pokazują, że to nie tylko nawyk, ale biologiczna pułapka prowadząca do otyłości. W szczególności wśród nowozelandzkich kobiet pochodzących z Europy i Pacyfiku późna pora kładzenia się spać wiąże się z gorszym zdrowiem metabolicznym. Powodem jest to, że większość kalorii spożywają po zachodzie słońca.

Parametr ten nazywany jest chronotypem – predyspozycją organizmu do określonych pór snu i czuwania. Wstajesz z kogutami? Jesteś poranną osobą. Czy wolisz życie nocne? Jesteś nocną marką.

Profesor Rosianne Kruger z uniwersytetów Massey i Griffith szczegółowo zbadała ten temat. Zauważa, że ​​chronotypy bezpośrednio wpływają na fizjologię i zachowanie człowieka.

„Chronotypy określają nasze preferencje żywieniowe, wzorce zachowań i cechy metaboliczne”.

W badaniu wzięło udział 287 zdrowych kobiet. Przez pięć dni prowadzili dzienniczki jedzenia, prześwietlali ich ciało promieniami rentgenowskimi w celu analizy składu ciała i wykonywali badania krwi.

Połowa uczestników miała „pośredni” typ snu. 34% okazało się nocnymi markami, a 12% rannymi ptaszkami.

Sytuacja „Owls” wyglądała gorzej.

Średni wskaźnik masy ciała (BMI) wyniósł 31,4. W przypadku osób, które wcześnie wstają i osób o typie średnio zaawansowanym, liczba ta utrzymuje się na poziomie 26,1. Nocne marki charakteryzowały się wyższą całkowitą tkanką tłuszczową, zwłaszcza w okolicy brzucha. W szczególności zwiększony stosunek tłuszczu androidalnego (brzuchowego) i ginekologicznego. To jest właśnie ta forma magazynowania tłuszczu, która jest niezwykle szkodliwa dla zdrowia serca.

Najciekawsze jest to, że całkowita liczba kalorii nie różniła się zbytnio pomiędzy grupami. Różnica polegała na czasie posiłków.

„Skowronki” jadły śniadanie do godziny 10:00. Sowy kontynuowały żerowanie po godzinie 20:00.

Sytuacja pogarszała się wraz ze wzrostem masy tkanki tłuszczowej. Cięższe nocne marki opuszczały śniadanie i późnym wieczorem objadały się węglowodanami i tłuszczami.

Ucierpiała także jakość żywności. Osoby prowadzące wieczorną aktywność otrzymywały mniej błonnika, witamin A i E, kwasu foliowego, wapnia i magnezu. Ich dieta była mniej zbilansowana i charakteryzowała się nieco większym całkowitym spożyciem energii.

Wyniki badań krwi potwierdziły ten ponury obraz.

Podwyższony został poziom trójglicerydów, insuliny, hemoglobiny glikowanej i leptyny. Zmniejsza się poziom „dobrego” cholesterolu (HDL) i hormonu głodu – greliny.

I nie jest to tylko korelacja statystyczna.

Większy odsetek kalorii spożywanych rano wiązał się z lepszą kontrolą cholesterolu i insuliny. Spożywanie większej ilości wieczornych posiłków wiązało się ze zwiększonym poziomem cukru i lipidów we krwi.

„Jedzenie wieczorem oznacza, że ​​magazynujemy energię, a nie ją wykorzystujemy.”

Kumulacja prowadzi do otyłości. Otyłość prowadzi do chorób.

Artykuł ukazał się 7 lipca 2036 roku w czasopiśmie Frontiers in Nutrition. Autorką badania jest Carlian van der Merwe i jej współpracownicy.

Naukowcy twierdzą, że kluczowy jest post nocny. Jeśli zjesz przed snem, pomijasz okres aktywnego spalania tłuszczu i po prostu gromadzisz zapasy tłuszczu.

Może więc warto wcześniej postawić talerz na stole?

Albo będziesz musiał pogodzić się z faktem, że zegar biologiczny wygrywa.