Jak wyrafinowane teksty Cole’a Portera zdefiniowały erę musicalu

0
5

Cole Porter nie tylko pisał piosenki; ukształtował pewną postawę. Urodzony w Peru w stanie Indiana w 1891 roku, wniósł do muzyki amerykańskiej poziom światowego szyku, który dorównywał wyrafinowaniu jego własnego życia. Był wnukiem milionera-spekulanta i to umiarkowane bogactwo prawdopodobnie wygładziło szorstkie krawędzie jego stylu, pozostawiając po sobie spokój, który definiował jego twórczość.

W wieku sześciu lat grał już na skrzypcach. Opanował grę na fortepianie w wieku ośmiu lat. Dziesięcioletni Porter komponował operetki w stylu Gilberta i Sullivana. Napisany przez niego walc został opublikowany, gdy miał zaledwie jedenaście lat. Początek był szybki.

Studiował nie tylko na Uniwersytecie Yale. Skomponował około 300 piosenek. Być może znasz takie utwory jak „Eli”, „Bulldog” lub „Bingo Eli Yale”. Pisał programy studenckie. Pełnił także rolę poważnego uczonego, w 1914 roku studiując prawo na Harvard Law School, a rok później wstępując do Graduate School of Arts and Sciences, aby studiować muzykę.

Jego debiut na Broadwayu w 1916 roku musicalem „See America First” okazał się klapą. Spektakl zakończył się po zaledwie 15 występach. Ale to go nie powstrzymało.

Kiedy Stany Zjednoczone przystąpiły do ​​I wojny światowej w 1917 roku, Porter udał się do Francji. Mimo późniejszych plotek nie służył w wojsku. Zamiast tego stał się koczowniczym grabarzem w Europie. Żył otwarcie jako homoseksualista, ale 18 grudnia 1919 roku poślubił Lindę Lee Thomas, starszą od niego zamożną amerykańską wdowę. Spędzili następne dwie dekady podróżując i imprezując, czasem razem, czasem osobno. To było życie według własnych zasad.

Wszystko zmieniło się w 1928 roku. Porter napisał kilka piosenek do broadwayowskiego hitu „Paryż”. Ten sukces zapoczątkował złotą passę komedii muzycznych. Lista tych dzieł brzmi jak zestawienie „kto jest kim” w popkulturze XX wieku:

  • Pięćdziesiąt milionów Francuzów (1929)
  • Gej rozwiedziony (1932)
    • Wszystko dozwolone * (1934)
  • Czerwony, gorący i niebieski (1934)
  • Jubileusz (1935)
  • Dubarry była damą (1939)
  • Kapelusz panamski (1940)
  • Pocałuj mnie, Kate (1948)
  • Can-Can (1953)
  • Jedwabne pończochy (1955)

Równolegle z tymi przebojami scenicznymi pracował nad filmami.

To właśnie te piosenki zapadają w pamięć najbardziej. „Noc i dzień” „Mam z ciebie kopa”. „Rozpocznij Beginkę”. „Mam cię pod skórą”. „W ciszy nocy”. „Tylko jedna z tych rzeczy”. „Miłość na sprzedaż”. „Moje serce należy do tatusia” „Za cholernie gorąco”. „To Delovely”. „Koncentruję się na Tobie”. „Zawsze wierny Tobie w mojej modzie”. „Kocham Paryż”

Porter był szczególnie dobry w pisaniu piosenek katalogowych. Najbardziej znane przykłady to „Let’s Do It” i „You’re the Top”.

Jego twórczość niezmiennie pozostaje standardem wyrafinowanego, cywilizowanego dystansu w postaci popularnej piosenki.

Był jednym z najzabawniejszych autorów tekstów wszechczasów. Jego mistrzostwo w wewnętrznych rymach było subtelne, ale potężne. Ten styl stał się jego wizytówką. Było to bezstronne, cywilizowane spojrzenie na muzykę popularną, które rzadko brudziło sobie ręce.

Objętość jego twórczości mogłaby być jeszcze większa, gdyby nie wypadek konia w 1937 roku. Kontuzja uczyniła go inwalidą na wpół bohemy. Wymagał 30 operacji. Ostatecznie trzeba było amputować mu jedną nogę. Mimo to pisał dalej. Wyrafinowanie pozostało nawet wtedy, gdy osoba stojąca za nim odczuwała ciągły ból.

Co to mówi o oddzieleniu artysty od jego sztuki? Piosenki wydają się łatwe. Życie było trudne. Pozostaje muzyka.